„Artyzm czy kicz?” – relacja prasowa

"Animacje" - relacja prasowa25 listopada w LO nr I im. St. Staszica odbyło się wydarzenie artystyczne pt. „ANIMACJE”, na które złożyły się wystawa fotografii uczestników zajęć fotograficznych  Ogniska Pracy Pozaszkolnej oraz pokazy filmów „Symetria_01” i „Szkice z bezruchu”. Filmowa część wydarzenia miała na celu konfrontację wrażliwości młodzieży z klas o profilu filmowym z twórczością nieco starszych od nich kolegów, debiutujących amatorów sztuki filmowej – Macieja Dziklińskiego i Kuby Kaszni. Młodzież, poproszona o ocenę tego co widziała, okazała się dość krytycznym odbiorcą. Niżej podajemy fragmenty z recenzji obu filmów napisanych przez uczniów LO nr I.

„SYMETRIA_01”

„Trwający 30 minut pokaz wzbudził mieszane uczucia u odbiorców. Całkowicie pozbawiony dialogów, ze specyficznym tłem muzycznym miał ukazać odmienne grupy społeczne we współczesnym świecie. Tyle, że dowiedzieliśmy się o tym dopiero po filmie. Całe pól godziny snuliśmy poglądy na temat tego, co ten obraz przedstawia: czy pokazuje jak człowiek oddalił się od natury, czy jak – niczym w „Matrixie” – inni mieszają nam w głowach? Zza pleców usłyszałam nawet tezę, że bohaterowie filmu to kosmici… Dopiero podczas rozmowy z autorem zdałam sobie sprawę, że film ukazuje dwie grupy (robotników i tzw. „ludzi korporacji”) i ich oddziaływanie między sobą. Nie wiem, czy nie wpadłam na to przez to, że nie skupiłam się wystarczająco na filmie, czy po prostu on do mnie nie trafił. Podobały mi się ujęcia, a także pasująca do wyświetlanych na ekranie sytuacji muzyka (chociaż ta z czasem zaczęła mnie trochę drażnić), ale całość nie zrobiła na mnie wrażenia. Koncepcja filmu była dość interesująca, ale brakowało mi w nim jakiejś fabuły, głównego wątku, czegokolwiek. Miałam wrażenie, jakbym oglądała nudny film dokumentalny – jest główny zarys, akcja toczy się do przodu, ale tak naprawdę wszystkie zdarzenia zlewają się w jedno. Jakby niby był o czymś, ale tak naprawdę o niczym.” (Katarzyna Bernat, II E)

„(…)film bardzo mnie rozczarował, okazał się wielką klapą i niewypałem. Sama treść filmu, czyli oddziaływanie różnych grup społecznych na siebie i pokazanie w tym procesie jednostki, była trudna do zrozumienia. Przez większość czasu, gdy oglądałam to dzieło, w głowie huczało mi tylko pytanie: „O czym to jest?” Próbowałam składać wątki w jedną logiczną całość, jednak nie udało mi się dokładnie odczytać treści filmu. Miało się wrażenie, że jest to zlepek kilku niespójnych historii, bądź przedziwne wariacje reżysera na temat współczesności a nawet przyszłości. Negatywnie na film i odbiór przez widza wpływała szaro-czarno-biała sceneria. Uważam, że była zbyt ciężka nawet do takiej tematyki i zbyt przygnębiająca. Świetnie dobrana muzyki, która była niewątpliwym plusem dzieła i miała zastępować dialogi, nie spełniła do końca swego zadania. W utworze natomiast spodobały mi się ujęcia robotników (więźniów?), które wprowadzały inny rodzaj emocji, bliższy mi, zwłaszcza, że działy się na tle naszego miasta Ostrowca.” (Sylwia Wojsa, I D)

„SZKICE Z BEZRUCHU”

„Film nudzi, niepokoi paraliżuje zmysły, odrzuca i zniechęca. Z drugiej zaś strony jest zaczepny. Odważnie stara się wkraść w umysł odbiorcy ze swym smutnym i kolorowym klimatem. Nastrój sprawia wrażenie swobodnej retrospekcji odczuć z dzieciństwa. Można go niewątpliwie zaliczyć do kina artystycznego, które często bywa trudne i niezrozumiałe, a samo przesłanie czy idea, która pojawiła się w zamyśle autora, jest zatracana w zbyt niejasnej formie przekazu. Odnoszę wrażenie, że tak mogło stać się i tym razem. Autor niejako cały czas balansuje na cienkiej granicy między tworzeniem symboli dość łatwo odczytywalnych i tych, których właściwy sens jest niewidoczny. Może właśnie to było zamysłem twórców­ – pobudzać do myślenia, obrzydzać i zachwycać jednocześnie.” (Michał Kosek, I D)

 

„Główny bohater to kiczowaty różowy króliczek, czyniący dobro i będący najlepszym przyjacielem dla małej bezbronnej i zamkniętej w sobie dziewczynki. Zastraszana przez ojca, pozostawiona często samemu sobie, szukając przyjaciela i powiernika, ucieka ze swoimi pragnieniami w świat legend i bajek. […] Podsumowując, jedyna odpowiedź, jaka nasuwa mi się po obejrzeniu tego filmu jest stwierdzenie, że był to banalny, próbujący podrobić artyzm kicz.  Kompletna niezrozumiała fabuła nie wprowadza widza w mistyczną krainę, a jedynie powodowała senność.” (Aleksandra Piątkowska, II E)

 

„Mimo dziwnie zapowiadającego się początku, film naprawdę mi się spodobał. W interesujący i dość intrygujący sposób został przekazany główny motyw filmu- czyli pozyskiwanie wolności. Dało się to odczytać w trakcie dziejących się wydarzeń, między innymi dzięki wyrazistym scenom odcinania tasiemek, które symbolizowały  przynależność. Zachwyt wzbudzała także umiejętność przekazania emocji widzowi, który mógł się czuć częścią filmu, mógł w tamtej rzeczywistości odnaleźć swoje miejsce, co jest kolejnym plusem dzieła. Pozytywnie odebrałam także bajkową metaforę. Urzekła mnie ponadto sama atmosfera filmu, w większości lekka i przyjemna.” (Sylwia Wojsa, I D)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *