Pozdrowienia z Ostrowca

Pozdrowienia z Ostrowca - W. MazanStare widokówki i nowe zdjęcia. Zobacz, jak zmienił się Ostrowiec!

„Pozdrowienia z Ostrowca” to zestawienia widokówek z Ostrowca Świętokrzyskiego – z czasów Polski Ludowej – ze współczesnymi zdjęciami tych samych miejsc. Wojciech Mazan precyzyjnie powtórzył ujęcia ze starych pocztówek. Efekt trochę przypomina popularną zabawę w szukanie różnic między dwoma bardzo podobnymi obrazami. Doskonale wpisuje się w internetową kulturę wizualną i angażuje aktywne spojrzenie odbiorcy.
Stowarzyszenie Nie z Tej Bajki zaprasza na wystawę fotografii Wojtka Mazana. Wystawa prezentowana będzie do 30 października. Osoby zainteresowane zwiedzaniem proszone są o kontakt telefoniczny (506269214) lub mailowy (nieztejbajki@gmail.com). W każdą niedzielę punktualnie o 12.00 autor zdjęc oprowadzać będzie po wystawie.

Pozdrowienia z Ostrowca. Tekst kuratorski

W PRL Ostrowiec rozwijał się bardzo szybko. Hutnicze miasto potrzebowało inwestycji miejskich: nowych osiedli, pawilonów usługowych i samów, domów kultury, kina. Drzew, klombów, alej do spacerów. O tym rosnącym robotniczym mieście-ogrodzie opowiadają PRL-owskie widokówki z Ostrowca.

Ostrowiec na widokówkach to miasto wyidealizowane. Na bloki wśród drzew, klomby z czerwonymi kwiatami zawsze świeci tutaj słońce. Pocztówki przedstawiają też reprezentacyjne albo malownicze miejsca: rynek, najwyższe budynki w mieście, miejskie i parkowe aleje. Aż chciałoby się tutaj żyć.

Pamięć o mieście
W rzeczywistości słońce świeciło w Ostrowcu kiedyś tak często jak dzisiaj, czyli dość rzadko, i tylko wybrańcy losu mieszkali w 10-piętrowym wieżowcu. Ale dzięki pocztówkom zapamiętaliśmy to miasto jako zalane słońcem miejsce zamieszkane przez szczęśliwych, młodych i pięknych ludzi. Zdjęcia nie tylko przechowują wspomnienia, ale też je zastępują. Wielokrotnie reprodukowane, obecne w wielu miejscach, podporządkowane wizualnym konwencjom – widokówki tkwią w naszej pamięci jako obraz Ostrowca.

Mazan szuka odpowiedzi na pytanie: co się stało z tymi reprezentacyjnymi miejscami, niegdysiejszymi wizytówkami miasta, które stały zostały symbolami rozkwitu Ostrowca? Co widać dzisiaj, gdy się stanie dokładnie w tym samym punkcie, z którego pejzaż miasta sfotografował wiele lat temu autor pocztówki?

Część zestawień zdjęć skłania widza do niewesołych refleksji. Mex, jeden z pierwszych ostrowieckich domów handlowych, ugina się od bannerów, płacht i flag reklamowych. Już nie widać spod nich jego modernistycznej bryły i fasady z recyklingowych tłuczonych talerzy. Kawiarnia Kryształowa? Kiedyś była lekkim, szlachetnym pawilonem z fasadą rytmicznie podzieloną wąskimi, wysokimi oknami. Dzisiaj okna są zamurowane, nad wejściem urósł ganek z kolorowego plastiku. Nie wiadomo, co stanie się z tarasem, ale to na pewno nie będzie dobrze wyglądać.

Gdzie się podziały drzewa, które porastały wzgórze kościelne? Gdzie drzewa na górnej połaci rynku? No i skąd nasze zamiłowanie do jaskrawych kolorów, które kazało nam zażółcić całe osiedle Na Skarpie, wejścia do sklepów, zrąb fontanny na Osiedlu XXV-lecia PRL…? Dlaczego już nie ma basenów pod gołym niebem, czyli Rawszczyzny? I co, do diabła, stało się z jeziorkiem na łąkach między Czystą a Słowackiego?! Naprawdę przerobiliśmy je na parking?

Inne pary zdjęć pokazują neutralne zmiany. Tu szpaler sadzonek stał się starą aleją, gdzie indziej nic się nie zmieniło. Jeszcze inne pokazują zmiany na lepsze – gdzieś stanęła ciekawa rzeźba, gdzieś powstała nowa droga… One też są ważne – sygnalizują, że projekt Mazana nie jest publicystyką, ale działaniem z pogranicza sztuki i badania historii.

Projekt Mazana wykorzystuje różne gatunki wizualne – widokówkę, zdjęcie pejzażowe czy angażującą zabawę w poszukiwanie różnic między podobnymi obrazami. Kluczowe jest tutaj zderzenie dwóch zdjęć. Każda z dwu części obrazu działa na różnym poziomie dokumentalności – widokówka manipuluje obrazem, z kolei zdjęciom zrobionym przez Mazana bliżej do obiektywizmu. Dzięki temu projekt jest gęsty od znaczeń i nie da się go łatwo sprowadzić do roli jednoznacznego dowodu na wyższość PRL-u nad współczesnością.

Fotografia badawcza
„Pozdrowienia z Ostrowca” to przedsięwzięcie, które wymagało ogromu badawczej precyzji. Mazan powtórzył ujęcia tak dokładnie, jak dokładnie realizuje się eksperymenty w laboratorium. Dopasował nie tylko punkt widzenia, ale też materiał, na którym zdjęcie zostało wykonane, ogniskową aparatu, a w większości przypadków także porę roku i dnia. Tam, gdzie widokówka źródłowa była w kolorze, Mazan dobrał błonę fotograficzną – analogową – o podobnych właściwościach. W ten sposób uchwycił czystą różnicę w wyglądzie miasta, nie zanieczyścił jej zmienionymi standardami w fotografowaniu. Bo przecież w PRL fotografowano aparatami analogowymi, a kolorowe błony fotograficzne miały zwykle swoje charakterystyczne tonacje barw.

Projekt Mazana bada, ale nie ocenia. Taki jest bieg historii, że miejsca tracą swoją reprezentacyjną funkcję. Zmieniają wygląd, bo zmienia się gust użytkowników miasta. Nowoczesne budynki starzeją się. Zmienia się system wartości, który wyznacza to, co jest ładne, a co nie, co reprezentacyjne, a co uznane za poślednie. Szpital – wraz ze wzrostem kultu młodości i zdrowia – przestał być reprezentacyjnym budynkiem, a stał się wstydliwym zapleczem. Modernizm w architekturze utracił swoją atrakcyjność…

Ba! Zmieniają się tez konwencje fotografii pejzażowej, a to przecież pejzaże miejskie trafiają na widokówki. Dzisiaj na pocztówce nie pojawiłaby się romantycznie zarośnięta dróżka w parku, nad którą zwieszają się wierzby płaczące. Staw z kaczkami albo osiedle mieszkaniowe też miałyby niewielkie szanse. Wizytówki miasta są gdzie indziej. Teraz wolelibyśmy pochwalić się bardziej wielkomiejskimi widokami: nocną iluminacją kościoła, zimowej fontanny na rynku czy zabytkami.

Nie zmieniło się tylko to, że widokówki nadal idealizują rzeczywistość. Reprezentacyjne miejsca są fotografowane w korzystnym świetle. Tak, by ci, którzy zobaczą zdjęcie – dziś pewnie już raczej na Facebooku niż wysłane pocztą – pomyśleli, że chcieliby tutaj żyć.

Dlatego zdjęcia Mazana – wbrew nazwie projektu – nie są widokówkami. Autor uciekł od manipulacji obrazem w konceptualne powtórzenie ujęcia sprzed lat. Decyzje o wyborze kadru nie były jego decyzjami, podjęły je inne osoby, które fotografowały to samo miasto kilkadziesiąt lat wcześniej. Czy w ten sposób oko autora jest zupełnie niewinne? Nie, bo niewinne oko nie istnieje. Ale fotografia może służyć badaniu rzeczywistości i analizowania jej percepcji. A projekt Mazana właśnie to robi.

– Monika Pastuszko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *